Czytaj przed piciem!

Czytaj przed piciem!
„Alkohol zdrowszy od mleka!”, „Kto wódkę pije, ten długo żyje!” – chyba tylko najbardziej naiwni mogliby uwierzyć, że hasła te są zgodne z prawdą. Mimo to polscy politycy chcą mieć pewność, że Polacy wiedzą, że alkohol najzdrowszy nie jest i rozważają umieszczenie na butelkach z wódką przypominających o tym haseł.

- Przecież nawet dziecko wie, że alkohol jest niezdrowy. Nie ma więc chyba sensu przypominać o tym ludziom drukując na butelce naiwne ostrzeżenia mówiące o szkodliwości wódki – mówi 24-letni Tomasz Nowicki, student z Gdańska.

- Nikt chyba nie sądzi, że uzależniony od alkoholu człowiek, po przeczytaniu na butelce ostrzeżenia, wyleje jej zawartość do ubikacji – dziwi się.

Kto pije i pali...

Najwyraźniej są jednak politycy, którzy właśnie na to liczą. Ministerstwo zdrowia chce bowiem wprowadzić nowe przepisy, które miałyby zmniejszyć spożycie alkoholu w Polsce. Jeden z pomysłów zakłada właśnie oklejenie butelek z alkoholem etykietami. Umieszczony na nich napis miałby przypominać o szkodliwości alkoholu. Inna koncepcja mówi natomiast o wprowadzeniu zakazu spożywania piwa na plażach, stadionach i basenach.

Zdaniem Pana Tomasza także i ten pomysł jest nie do przyjęcia.

- Takimi przepisami można doprowadzić tylko do powstawania absurdalnych sytuacji, niczym z „Misia” Bareji. Już widzę policjantów na plaży w Sopocie, którzy sprawdzają czy w butelkach z olejkiem do opalania nie ma przypadkiem alkoholu – śmieje się Nowicki.

- Na tym jednak nie kończy się urzędnicza fantazja. Tak jak przed kilku laty pracownikom Ministerstwa Zdrowia marzy się ponowne wprowadzenie zakazu reklamy piwa w telewizji i w kinach. Teraz można je reklamować między godziną 20 a 6 rano. Po wprowadzeniu zmian pieniące się piwo moglibyśmy zobaczyć na ekranie dopiero po godz. 23 czyli wtedy kiedy... wielu Polaków jest już po piwku.

Nadzieja w komisjach

Pomysł ten nie zachwyca branży piwowarskiej ale jej przedstawiciele nie wpadają też w panikę. – Mamy już pewne doświadczenie i wiemy, że zanim wejdą w życie nowe przepisy upłynie jeszcze wiele – czasu mówi Paweł Kwiatkowski, Dyrektor ds. Korporacyjnych w Kompanii Piwowarskiej. Projektem zmian w przepisach zająć będą musiały się najpierw odpowiednie komisje poselskie. A te z pewnością wprowadzą swoje uwagi. Potem projekt znajdzie się na obradach Sejmu, a potem zajmą się nim jeszcze senatorzy.

- Jak więc widać ostateczny kształt nowych przepisów może być zupełnie inny od projektów, które z nami konsultowano – tłumaczy Kwiatkowski. Liczą na to jednak nie tylko ludzi z branży piwowarskiej ale i niektórzy politycy partii rządzącej.

- Wszelkie zmiany w przepisach powinna poprzedzić głęboka analiza. Nie zawsze to co pozornie dobre, okazuje się takim w rzeczywistości - przestrzega poseł Prawa i Sprawiedliwości - Tomasz Górski.

- W telewizji reklamowane zawsze są te lepsze i droższe trunki. Może więc lepiej na taką telewizyjną promocję kulturalnego picia? – zastanawia się poseł Górski. Jego zdaniem ewentualne zaostrzenie rygorów co do możliwości reklamowania napojów alkoholowych spowoduje, że jego producenci zaczną walczyć o klienta poprzez obniżanie cen.

Wy pijecie, my zarabiamy!

- Wtedy ludzi będzie stać na picie większych ilości gorszych jakościowo bo przecież tańszych trunków – podsumowuje Górski. Zdaniem znawców rynku, chcąc ograniczyć spożywanie alkoholu w Polsce, należy przede wszystkim chronić przed nim ludzi młodych.

- Ważniejsza jest praca u podstaw a nie wprowadzanie spektakularnych i budzących emocje zakazów – mówi Kwiatkowski. Kompanie Piwowarska już na własną rękę szkoli sprzedawców alkoholu przypominając im, że alkoholu nie można sprzedawać młodzieży.

Natomiast zdaniem posła Górskiego walkę z alkoholizmem należy zacząć od wprowadzenia zmian ale w przepisach najbardziej absurdalnych.

Niestety ale dziś w interesie poszczególnych gmin jest by ich mieszkańcy pili i to jak najwięcej – mówi poseł Tomasz Górski. Istnieje bowiem coś takiego jak fundusz alkoholowy. W zależności od wielkości (a nie wartości!) spożycia trunków wyskokowych gminy dostają fundusze teoretycznie na walkę z problemami alkoholowymi. W rzeczywistości pieniądze nie zawsze przeznaczane są na ten cel.

- Jak więc widać ograniczenie spożycia alkoholu jest dziś wbrew interesom polskich gmin – podsumowuje Górski, którego zdaniem rząd jak i parlamentarzyści takimi właśnie kuriozalnymi przepisami powinni zajmować się w pierwszej kolejności.

Co mówią badania?

Występowanie silnego związku pomiędzy reklamą a poziomem spożycia alkoholu jest wciąż kwestią dzielącą specjalistów. Zdaniem niektórych (Smart, badania z 1988 roku), zakazy reklamowania alkoholu mają niewielki wpływ na jego sprzedaż, nie stwierdza się też wyraźnego związku pomiędzy wielkością sprzedaży alkoholu i wprowadzonymi ograniczeniami wydatków na reklamę.

Stosunek do reklamy alkoholu był tematem badań pt. "Polacy o reklamie" przeprowadzonych przez CBOS w listopadzie 1999 roku. Jedno z pytań postawionych wówczas respondentom dotyczyło stosunku badanych do powszechnie występującej praktyki omijania obowiązującego w Polsce prawa zakazującego reklamy napojów alkoholowych, np. poprzez reklamowanie marki lub napojów bezalkoholowych produkowanych pod tą samą marką. Prawie 2/3 ankietowanych (61 proc.) opowiedziało się za zakazaniem wspomnianych praktyk obchodzenia prawa. Jedynie co trzeci badany (32 proc.) jest zdania, że produkowane w Polsce reklamy "nie wprost" odnoszące się do napojów alkoholowych, nie powinny być zakazywane.