Jak zaprojektować sklep?

Jak zaprojektować sklep?
Funkcjonalny i ładny sklep przyciąga klientów jak magnes. Wielu handlowców zapomina jednak o tej prostej prawdzie. Największe grzechy wielu polskich sklepów to ciasnota, niefunkcjonalność i brak charakteru. Niektóre błędy można naprawić we własnym zakresie, w przypadku innych – najlepiej zdać się na specjalistów.

„Wnętrze sklepu wyglądało jak duża piwnica(...). Po pieprz, kawę i liście bobkowe szło się na lewo, do stołu, za którym stały ogromne szafy od sklepienia po podłogi napełnione szufladami (...), a po mydło i krochmal szło się w głąb sklepu gdzie było widać beczki i stosy pak drewnianych. Nawet sklepienie było zajęte. Wisiały tam długie szeregi pęcherzy naładowanych gorczycą i farbami(...), sieć pełna korków od butelek, ozdoby do włosów, wreszcie - wypchany krokodylek, długi może na półtora łokcia”. To sklepowe wnętrze opisane przez Prusa w „Lalce”. Wyspecjalizowani projektanci lub wytwórcy sklepowych mebli, którzy zajmują się dziś projektowaniem sklepów nie pozostawiliby na takim wnętrzu suchej nitki. Spodobałaby się im – być może – ozdoba w postaci krokodylka. Sami przecież oznaczają dziś sieci sklepów wizerunkiem zielonego płaza lub nakrapianego owada. Mimo postępu jaki dokonał się w handlu od czasów Prusa - sklepy początku XXI w. nadal nie są pozbawione wad. To ciasnota, fatalne oświetlenie, nieodpowiednie regały i stoły do ekspozycji towaru, nieczytelna i niewygodna komunikacja - specjaliści od projektowania wnętrz wyliczają najczęstsze błędy polskich sklepów. Nie potrafią ustrzec się ich zarówno właściciele sieci handlowych, którzy zlecają projekty wyspecjalizowanym firmom, jak i handlowcy dysponujący tylko jedną lub kilkoma placówkami, urządzający wnętrza według własnego widzimisię. Przyjrzyjmy się więc pobieżnie największym błędom i sposobom ich doraźnej naprawy.

Horror vacui czyli... lęk przed pustką w spożywczym

Nagromadzenie wielkiej ilości towaru piętrzącego się na ciasno ustawionych regałach to grzech kardynalny. Bombardowanie wzroku ilością dóbr było być może dobre w latach 90., gdy pamiętano jeszcze widmowe sklepy z pustymi półkami. Teraz – jest to zupełnie zbędne. Wzajemne przepychanie się klientów, a co za tym idzie brak możliwości spokojnego oglądu towarów to strata dla sklepu. Przejście między regałami musi być szerokie. – W sklepach, gdzie używa się wózków powinno to być co najmniej 120 cm - mówi Piotr Karpiński z poznańskiej firmy Metall Complex, zajmującej się kompleksowym wyposażaniem oraz projektowaniem wnętrz obiektów handlowych i magazynów. To minimalna szerokość pozwalająca na wzajemne wyminięcie się dwóch wózków. Tam gdzie stosuje się koszyki - przejście też nie powinno być węższe. Ważny jest bowiem komfort użytkowników. Wzajemne ocieranie się, potrącanie koszykami i zatory skutecznie zniechęcają klientów do ponownych odwiedzin. Częstym błędem jest też stawianie rozwieranych szaf chłodniczych tuż przy wąskim przejściu. Otwarte drzwi skutecznie potrafią zablokować drogę. Do sięgnięcia po towar zniechęci też skutecznie półka umieszczona na wysokości wyższej niż 180 cm. Warto też pamiętać, by między regałami a stanowiskami kasowymi zostawić miejsce na kolejkę oczekujących. Tak, by nie blokowali przejścia i nie zasłaniali regałów. Przy kasach powinny znajdować się jedynie stojaki z prasą, batonami i inną handlową „drobnicą” po którą sięgnie znudzony oczekiwaniem klient. Ważne jest też wydzielenie przy wyjściu ze sklepu komfortowej strefy do przeładunku towaru do siatek jeśli w stanowiska takie nie wyposażono akurat sklepowych kas. Bardzo często handlowcy umieszczają takie miejsca tuż przy drzwiach wejściowych. To błąd, bo klienci ładujący zakupy blokują wejście ludziom wchodzącym do sklepu.

Drożdżówki w labiryncie

Kolejnym, związanym zresztą blisko z ciasnotą, grzechem jest niefunkcjonalność sklepów. Stoiska nie są lokowane tam gdzie powinny. Niezbyt czytelnie zaznacza się też strefę wejścia i wyjścia ze sklepu oraz ogólny kierunek komunikacji w pomieszczeniu. Utrudnia to klientom orientację, a obsłudze – pracę. W branży spożywczej do częstych błędów należy np. nieodpowiednia lokalizacja stoisk piekarniczych i alkoholowych. - Te ostatnie powinny być lokowane możliwie blisko wejścia, a często tak nie jest - mówi Karpiński. Alkohol to towar, po który przychodzi do sklepu specyficzna klientela. Warto zadbać by nie musiała przemierzać w jego poszukiwaniu całego sklepu. Karpiński przestrzega przy okazji przed ślepym stosowaniem zasady prowadzenia klienta przez labirynt regałów, tak by odwiedził każdy dział i nabył więcej towarów niż w istocie potrzebuje. – Nie w każdym sklepie jest to wskazane. Jeśli bowiem głównymi klientami są dzieci z pobliskiej szkoły, wpadające na przerwie po drożdżówki, to głupio jest lokować regały cukiernicze gdzieś w głębi sklepu – mówi. Przy tym przykładzie podkreśla, że każdy sklep należy projektować indywidualnie uwzględniając lokalną specyfikę i nawyki dotychczasowych klientów. Skoro zaś mowa o pieczywie, dorzuca, że częstym błędem jest lokowanie regałów piekarniczych daleko od zaplecza. Utrudnia to pracę personelowi, który musi wędrować z częstymi dostawami przez cały sklep.

Świetlówka w brudnym suficie

Opisanych powyżej błędów czasem jednak nie sposób dojrzeć. Tak fatalne bywa w sklepach oświetlenie. O ile duże supermarkety nie mają z nim kłopotów, o tyle małe sklepy często nie przykładają do tego zagadnienia odpowiedniej wagi. Mdłe świetlówki (oszczędność!) wkomponowane w pobrudzony sufit podwieszany to niestety nie wyjątek. A jeśli nawet światło jest silniejsze i bardziej przyjazne to często źle rozmieszczone. – Zbyt równo. Często w sklepach brakuje świetlnych akcentów, które pozwalają podkreślić towar, skupić uwagę na wybranych elementach – mówi Krzysztof Tłuszcz z krakowskiej firmy Kontekst zajmującej się tworzeniem konceptu marki i sklepów, ich aranżacją oraz tworzeniem strategii merchandisingowej (realizacje m.in. dla sieci sklepów House, Reporter, Intersport). Oświetlenie powinno tworzyć pogodny nastrój, potęgować wrażenie przestrzennego ładu oraz eksponować produkty, na których sprzedaży najbardziej nam zależy. Jego barwa i nasycenie powinno być też dopasowane do rodzaju eksponowanego towaru. Niestety, oświetlanie mięsa lub chleba siną jarzeniówką wciąż nie należy do rzadkości.

Specjaliści na ratunek

Wszystkie opisane powyżej grzechy rzutują nie tylko na wyniki sprzedaży, ale i na zagadnienie nieco bardziej ulotne – postrzeganie sklepu a także – marki pod którą działa. Sklepom niektórych sieci brak bowiem charakteru, wyróżniającej ich cechy. Wspólne logo bowiem nie wystarczy. Sklepy działające w sieci powinny dokładnie określić swoją specyfikę: od logo, poprzez meble po sposób prezentacji towaru. – Trzeba mieć na to odpowiedni koncept, pomysł takiej aranżacji, który wyróżni markę i wzmocni jej siłę – mówi Tłuszcz. To jednak zagadnienie bardziej skomplikowane, na granicy projektowania i marketingu. O ile więc drobne błędy w aranżacji sklepu można usunąć własnymi siłami, o tyle w przypadku bardziej gruntownych zmian należy wezwać specjalistów. Możliwości jest kilka. – Najlepiej jest jednak zdać się na wyspecjalizowaną firmę projektową – podpowiada Tłuszcz, który reprezentuje właśnie takie przedsiębiorstwo. – Oczywiście, można utworzyć w firmie własny zespół projektowy lub zlecić prace projektowe dostawcy mebli lub oświetlenia. To jednak chyba gorsze rozwiązanie. My pracujemy po stronie marki sklepu. Dostawcy wyposażenia - już niekoniecznie - oznajmia sugerując, że firmy takie chcą raczej zarobić na jak największej sprzedaży swoich produktów. Przedstawiciele firm tego typu zaprzeczają. - Priorytetem jest dla nas przede wszystkim funkcjonalność. Optymalne i jak najbardziej właściwe skomponowanie wszystkich elementów - deklaruje Karpiński z Metall Complexu. Klientów dzieli na dwie grupy: tych, którzy dopiero zakładają własny biznes i całkowicie zdają się na projektantów oraz doświadczonych graczy, którzy chcą jak najlepszy efekt osiągnąć jak najmniejszym kosztem. – Jesteśmy w stanie pomóc w obu tych przypadkach. – mówi. Dodaje jednak z żalem, że klienci wybierają niekiedy sprzęt i rozwiązania tanie, ale gorszej jakości. Takie podejście ma jednak krótkie nogi. Źle wyposażony i zaprojektowany sklep przyniesie z pewnością mniejsze zyski. Nie pomogą już wtedy doraźne działania upiększające – nawet w postaci podwieszonego pod sufitem krokodylka.