Małolatom wstęp wzbroniony

Małolatom wstęp wzbroniony
Dzieci z listą zakupów wypisaną przez rodziców to w sklepach spożywczych powszechne zjawisko. Kupują chleb, masło, mleko i słodycze. Rodzice wysyłają je na zakupy by nauczyć ich samodzielności. Jednak takie umowy zawarte między 12-latkiem, a sprzedawcą są nieważne. Właściciele sklepów muszą więc liczyć się z koniecznością zwrotu gotówki za tego typu transakcje.

Prawo to nie nowe, obowiązuje bowiem od ponad 40 lat. W 1964 roku w Kodeksie Cywilnym znalazło się 10 artykułów, które mówią o tym, iż o zawarciu umowy cywilnoprawnej decyduje wiek. Z artykułów tych wynika, że dzieci do trzynastego roku życia nie mogą samodzielnie robić zakupów, gdyż nie mają zdolności prawnej do zawierania umów. Kodeks opisuje jeden wyjątek: zawieranie umów w drobnych bieżących sprawach życia codziennego. Umowa taka nie może jednak pociągać rażącego pokrzywdzenia tej osoby.
Do 13 lat tylko chleb i mleko

Co to oznacza w praktyce? - Dziecko, które ma mniej niż 13 lat może jedynie robić drobne zakupy, np. kupić sobie drożdżówkę, bułkę czy czekoladę pod warunkiem, że te produkty potrzebne są jemu. Samodzielnie nie może robić żadnych większych zakupów. Sprzedawca powinien więc odmówić sprzedaży, gdy dziesięciolatek chce zapłacić za 10 tabliczek czekolady. To już nie jest drobna codzienna sprawa - wyjaśnia Marek Janczyk, miejski rzecznik konsumenta w Poznaniu.

Sprzedawca powinien też odmówić obsługi, gdy dziecko samodzielnie chce kupić płytę CD lub zabawkę, nie wspominając już o zakupie MP3, komputera czy roweru. Jeśli jednak sprzeda dziecku tego typu produkty musi liczyć się z tym, że rodzic ma prawo zwrócić towar i odzyskać pieniądze. - I nie ma w tym nic dziwnego, bo jak już wspomniałem umowa zawarta między dziesięciolatkiem, a sprzedawcą jest po prostu z mocy prawa nie ważna - tłumaczy Marek Janczyk.

Prawo a praktyka?

Prawo, choć czterdziestoletnie, jest mało znane wśród handlowców. - Nie słyszałem o takim prawie - mówi Błażej Patryn, rzecznik prasowy sieci delikatesów Piotr i Paweł. Jednak przyznaje, że kierownicy delikatesów o prawie słyszeli i starają się je przestrzegać. Rzecznik stwierdza też, że w należących do sieci sklepach dzieci rzadko robią samodzielnie zakupy. - Większość z naszych delikatesów mieści się w centrach handlowych, a tam dzieci najczęściej przychodzą z rodzicami - wyjaśnia Błażej Patryn. Pamięta też jeden przypadek odmowy zawarcia transakcji przez kasjera. Dziecko miało zakupy za ponad 200 zł. - W biurze reklamacji pojawiła się pani, która stwierdziła, że to dyskryminacja jej dziecka. Była oburzona naszym zachowaniem. Uważała, że to z naszej strony działanie niezgodne z prawem - opowiada Błażej Patryn.

Podobnie sprawa wygląda w sieci supermarketów Real. - Nigdy nie dotarły do mnie informacje by rodzic zakwestionował zakup dziecka. Myślę, że w naszym wypadku ma to związek z tym, że nasze markety mieszczą się na obrzeżach miast, a tam tak małe dzieci samodzielnie nie jeżdżą - wyjaśnia Agnieszka Łukiewicz - Stachera, rzecznik prasowy sieci Real.

Dużo większy problem jest w małych osiedlowych sklepach. Tu kilkukrotnie w ciągu dnia obsługuje się dzieci, które przychodzą z listą zakupów. - Nie słyszałam o takim zakazie. Nigdy natomiast nie sprzedaję dzieciom alkoholu ani papierosów, nawet jeśli przyjdą z pisemną prośbą od rodziców - stwierdza pani Katarzyna, sprzedawczyni jednego ze sklepów należących do sieci Chata Polska. I w tym sklepie jednak nigdy nie doszło do interwencji ze strony niezadowolonych rodziców. - Słyszałam o tym prawie, ale uważam je za absurdalne. Mam troje dzieci. Najstarsze ma 12 lat, często wysyłam je samo po zakupy. Uważam, że to nauczy samodzielności. Mało tego, zdarza się, że Kuba jest tylko świadkiem robienia zakupów przez jego siedmioletnią siostrę. To uczy Kubę odpowiedzialności, a Maję samodzielności - mówi pani Agnieszka, mama dzieci, które zgodnie z naszymi przepisami nie mają prawa do samodzielnych zakupów.

Co może 13-latek?

Zgodnie z prawem dzieci w wieku od 13 do 18 lat również mają ograniczone prawo do zawierania umów. - Tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Wolno im robić zakupy, ale pod nadzorem tzw. przedstawiciela ustawowego, czyli rodziców i opiekunów prawnych. Nie wystarczy obecność osoby pełnoletniej, czyli np. dorosłego kolegi, wujka czy babci. Taka transakcja jest nieważna do czasu uzyskania pełnoletności przez nieletniego kupującego - wyjaśnia Marek Janczyk.

W wypadku tej grupy wiekowej prawo mówi też o dysponowaniu zarobionymi pieniędzmi. Zgodnie z literą prawa dzieci między 13 a 18 rokiem życia mogą dokonać każdego zakupu za zarobione przez siebie pieniądze. Nie ma więc problemu z samodzielnymi codziennymi zakupami, kupnem MP3 czy perfum. Problem zaczyna się, gdy zakupioną rzecz chcą komuś podarować.

- Nastolatek za zarobione pieniądze może powiększać majątek rodziny, ale nie ma prawa go pomniejszać, czyli, jeśli kupi w markecie drogi album lub kosmetyk, to nie może go podarować np. swojej sympatii - tłumaczy Marek Janczyk.