Subiekt w seksownym uniformie

Subiekt w seksownym uniformie
Czerwona sukienka w białe groszki dla sprzedawczyni ze stoiska z owocami, cytrynowa szmizjerka dla kasjerki i barmański czarny fartuch dla sprzedawcy ze stoiska z winami. Tak ubrana obsługa to wizytówka sklepu. Miejmy nadzieję, że za kilka lat będzie to standard stroju w polskich sklepach spożywczych.

Stylonowy fartuch i poliestrowa wstążka spinająca włosy to przez dziesiątki lat atrybuty pracownicy „samu”. Dziś powoli odchodzą do lamusa. W wielu sieciach sklepowych bure, bezkształtne kitle ustępują miejsca eleganckim, często oryginalnym strojom, które kolorystyką nawiązują do logotypu firmy. W firmowych kolorach mają tzw. odzież ochronną przede wszystkim pracownicy wielkich sieci handlowych. Pracownicy Żabki i Chaty Polskiej noszą więc zielone fartuchy i koszulki polo. W supermarketach Carrefour prym wiodą natomiast koszule w biało-granatowe prążki i czerwone kamizelki. Personel marketów Alma nosi się klasycznie, jak na subiektów w eleganckich delikatesach przystało. Ciemna zieleń w połączeniu z bielą to podstawa ochronnej odzieży.

Wszystko w rękach właścicieli

Taka różnorodność stroju stała się możliwa m.in. dzięki liberalizacji przepisów, które pod tym względem w żaden sposób nie ograniczają właścicieli sklepów. Dają im więc całkowicie wolną rękę przy wyborze roboczego stroju dla personelu.
- Wytyczne dotyczące odzieży ochronnej opisane są w rozporządzeniu 852/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie higieny środków spożywczych. W dokumencie zawarto bardzo ogólny przepis mówiący o odzieży roboczej, która musi w całości chronić strój wierzchni pracownika. Mówi też, że odzież i fryzura pracowników tego sektora powinny być schludne. Przepisy nie narzucają żadnych fasonów ani tkanin. Wybór należy wyłącznie do właściciela sklepu - wyjaśnia Małgorzata Rochowiak z wojewódzkiej stacji sanepidu w Poznaniu.
- Szyjąc odzież roboczą przedsiębiorca musi jednak uwzględnić procedury związane z HACCP oraz Kodeksem Dobrych Praktyk Higienicznych - zaznacza Rochowiak.

Tradycja górą!
Choć pracodawcy w zakresie stroju mają wiele możliwości to na razie mało z nich korzystają. Wolą proste rozwiązania. - Kupiłem kilka ciemnoniebieskich fartuchów w uniwersalnym rozmiarze. Pasują na wszystkie zatrudnione u mnie panie. Letnia wersja jest bez rękawów, a na chłodne dni ma długie i stosunkowo szerokie rękawy z mankietem, by sprzedawczyni mogła pod spód założyć sweter. Spełniam wymogi sanepidu - stwierdza Wojciech Gryzka, właściciel sklepu spożywczego Maja w Poznaniu. Pan Wojciech przyznaje, że nie jest zainteresowany kupnem innej odzieży ochronnej. - Kupiłem takie fartuchy, bo były najtańsze. Sklep to nie rewia mody, by się w nim stroić – ucina rozmowę Gryzka.

Personel to wizytówka

Taką opinią są jednak rozczarowani projektanci mody. - Fartuch ekspedientki to rodzaj uniformu, który może się zmieniać zgodnie z trendami w modzie. Uważam, że fason powinien nadążać za modą i na dodatek być seksowny - stwierdza Xymena Zaniewska, projektantka mody i scenograf. Jej zdaniem w małym sklepiku na peryferiach miasta sprzedawczyni może mieć na sobie czerwoną sukienkę w białe groszki w stylu lat 50. Włosy upięte w koński ogon i przewiązane opaską zrobioną z tej samej tkaniny. - Młoda, fajna dziewczyna w takim fartuszku będzie wyglądać świetnie. I miło będzie się u niej robić zakupy - zapewnia Zaniewska.

Praktycznym, wygodnym strojem dla sprzedawczyni lub kasjerki może też być od lat modna szmizjerka (sukienka o kroju koszuli) z ciętymi kieszeniami i przewiązywana w pasie. Do tego typu uniformu powinno się nosić furażerkę. - To fason, który daje mnóstwo możliwości kolorystycznych. Właściciele sklepów mogą go dostosować do kolorystyki firmy. Szmizjerka dobrze wyglądać będzie zarówno w tradycyjnych kolorach czyli np. w indygo, jak i jaskrawych odcieniach, m.in. tak modnej w tym sezonie pistacji - wyjaśnia Zaniewska.

Projektanci przyznają, że mniejsze pole do popisu mają w przypadku sprzedawców. - Lubię tradycyjnie ubranych subiektów. Tu bym nie eksperymentowała - przyznaje Zaniewska.

Jej zdaniem ekspedienci dobrze się prezentują w stroju kucharza lub kelnera. Zapaska i zapinana dwurzędowa bluza to dziś podstawa eleganckiego stroju sprzedawcy na stoisku mięsnym, rybnym czy monopolowym. - Tego typu odzież najczęściej zamawiają u mnie klienci. Zapaski, bluzy i tzw. budynie czyli tradycyjne czapki kucharskie to od lat najlepiej sprzedające się u mnie produkty - mówi Arkadiusz Parzy z firmy Futura, która od lat specjalizuje się w produkcji i sprzedaży odzieży ochronnej.

Tradycyjnie i elegancko

Na szczęście coraz więcej jest w Polsce sklepów, których właściciele słowa: „należyta staranność” interpretują z należytą starannością. - Dobrze ubrany pracownik to nasza wizytówka - podkreśla Błażej Patryn, rzecznik prasowy sieci supermarketów Piotr i Paweł. Na przestrzeni 16 lat działalności firmy odzież ochronna pracowników zmieniała się kilkakrotnie. - Na początku ekspedientki na stoisku mięsnym i nabiałowym miały klasyczne kucharskie białe fartuchy wykończone żółtymi lamówkami. W komplecie były też białe bluzy z długim rękawem i białe furażerki. Dwa lata temu zdecydowaliśmy się na diametralną zmianę w kolorystyce fartuchów. Biel zastąpiliśmy czernią - wyjaśnia Patryn.
Dziś znów przyszedł czas na wymianę odzieży. Firma zmieniła bowiem zarówno wizerunek jak i logotyp. Potrzebne były więc zmiany w kolorystyce odzieży personelu. - Do logo wprowadziliśmy nowy kolor. Czekoladowy brąz zastąpił w nim czerń - podkreśla Patryn.

Strój zobowiązuje

Kucharz, policjant czy nawet listonosz noszą uniformy. Niedługo nawet młodzież szkolna zostanie „zapakowana” w zunifikowane mundurki. Ktoś zapyta: „Po co to wszystko?” Z własnego doświadczenia wiem, że strój zobowiązuje do pewnego rodzaju zachowania. O ile w dresie mogę sobie pozwolić, by usiąść „na luzie” z nogami na stole, o tyle w garniturze tego nie zrobię. To samo dotyczy sprzedawców. Ci ubrani w eleganckie stroje zamiast chrząkać coś niewyraźnie pod nosem, zdecydowanie częściej używają: „proszę”,
„dziękuję”, „w czym mogę pomóc?”. Ładny strój zobowiązuje…

Ekspedientki na stoisku rybnym, nabiałowym i mięsnym od kilka tygodni noszą więc ciemnobrązowe fartuchy i białe bluzy. Pracownicy od kształtowania wizerunku firmy zaproponowali też typowe kelnerskie fartuchy dla pracowników stoisk monopolowych. Trzeba przyznać, że jest to strzał w dziesiątkę. Sprzedawca przewiązany w pasie brązową, sięgającą kostek zapaską wygląda profesjonalnie i bardzo elegancko.
Miejmy nadzieję, że za przykładem supermarketu Piotr i Paweł pójdą też inne sieci. W Polskich sklepach będzie już nie tylko fachowa, ale i świetnie ubrana obsługa.