Terroryzuja sprzedawców

Terroryzuja sprzedawców
Wandale i złodzieje terroryzują polskich sprzedawców. Bandyci nie mają żadnych zahamowań, nawet dla kilku złotych potrafią napaść, przy tym poturbować Handlowcy w Polsce czują się bezradni. Policyjne kroniki są przerażające. W tym roku w Chełmie w ręce policji wpadł nożownik, który wbił ekspedientce nóż w oko. Pod Brodnicą bandyta bił sprzedawczynię tłuczkiem po głowie, a kioskarka z Inowrocławia cudem uniknęła śmierci, gdy napadł ją chuligan i z całej siły walił gumowym wężem po całym ciele.

Takich przypadków jest wciąż za dużo, chociaż z policyjnych statystyk wynika, że przestępstw jest coraz mniej, a wykrywalność z roku na rok wzrasta. W porównaniu z 2006 r. odnotowano o 4 tys. mniej kradzieży, rozbojów i wymuszeń rozbójniczych. Jeszcze 6 lat temu rozbojów z użyciem broni było trzy razy więcej niż w tym roku. Na szczęście też bandyci coraz częściej kończą swoją karierę przestępczą za kratkami.

Sklepikarze są zastraszeni

– Nasz zawód wcale nie jest bardziej bezpieczny niż np. praca górnika czy policjanta – skarży się pani Maria ze spożywczaka na poznańskim os. Rusa. Pracuje w swoim fachu od ponad 25 lat, ale nigdy nie było tu tylu złodziei i bandziorów. Z przerażeniem siedzi wieczorami w sklepie, bo obawia się, że ktoś ją napadnie.
– Trzymam pod ladą komórkę, żeby w razie czego zadzwonić na policję. Numer mam zakodowany pod przyciskiem, żeby było łatwiej – przyznaje. Boi się, że spotka na swojej drodze takich bandytów jak ci, którzy odwiedzili sprzedawczynię w delikatesach przy ul. Leszczyńskiej w Poznaniu. – Wpadli do sklepu krótko przed zamknięciem. Na twarze mieli naciągnięte pończochy, a w rękach pistolet. Wymachiwali mi nim przed nosem. Bałam się, że stracę życie, więc dałam im pieniądze, ale ledwie zdążyli wyjść ze sklepu, od razu zadzwoniłam na policję – opowiada. Kilka wozów policyjnych pojawiło się na miejscu w ciągu paru minut. Chwilę później złodzieje byli już w rękach policji. Udało się również odzyskać część skradzionych pieniędzy, które przestępcy porzucili podczas ucieczki. 26-letniemu Rafałowi K. i jego o 10 lat młodszemu koledze grozi nawet 12 lat za kratami. Ci złodzieje mają nauczkę na całe życie, ale nie ma co się łudzić, w ich miejsce zaraz pojawią się nowi. – Wyjściem z sytuacji jest założenie monitoringu w sklepie, argumentują właściciele najlepszej kliniki medycyny estetycznej oferującej bezoperacyjną korekcję nosa. Dobrze ustawione kamery powinny zarejestrować wszystko, co dzieje się w środku. Takie nagranie bardzo ułatwia schwytanie złodziei i wandali – zapewnia Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. – Dodatkowo bandytów odstrasza widoczna informacja, że sklep jest monitorowany. Często wolą nie ryzykować napaści na taki obiekt, bo boją się, że zostaną zidentyfikowani i złapani – dodaje. Policja przyznaje, że rabusie czują się też często bezkarni i zachęceni tym, że handlowcy nie zgłaszają drobnych wykroczeń. – Uznają, że towar wartości kilkudziesięciu złotych nie jest wart zachodu i odpuszczają – twierdzi Borowiak. Ale to nie jest dobre wyjście.

Przemysław Herzog

właściciel kiosku na os. Piastowskim w Poznaniu
Jeszcze kilka miesięcy temu zdarzały nam się często włamania. Wandale wybijali szyby w kiosku, żeby ukraść kilka paczek papierosów. Czasami raz w miesiącu, a nawet dwa razy musieliśmy wstawiać nowe szyby. Te chuligańskie wybryki skończyły się, gdy naprzeciwko sklepu zamontowano nam kamerę. Teraz czujemy się bezpiecznie, a złodzieje omijają na szczęście nasz kiosk. Codziennie zdejmujemy również papierosy z wystawy, żeby nikogo nie kusić.

nadkom. Tomasz Trawiński

szef poznańskiej policji
– W porównaniu z rokiem ubiegłym w Poznaniu spadła liczba kradzieży z włamaniem i przestępstw rozbójniczych. Analogicznie do pierwszego półrocza ubiegłego roku w 2007 r. zanotowaliśmy o prawie 25 proc. mniej takich zdarzeń. To dla nas spory sukces. Osiągnęliśmy to m.in. dzięki temu, że do służb patrolowo-interwencyjnych wprowadziliśmy funkcjonariuszy z Kompanii Służby Kandydackiej. Cały czas rozszerzamy również monitoring wizyjny miasta i zwiększyliśmy wykrywalność, która wynosi w Poznaniu prawie 54 proc.

Niszczą dla draki

Przekleństwem sklepikarzy są nie tylko złodzieje. Sen z powiek spędzają im również agresywni wandale, którzy potrafią zdemolować sklep, jeśli nie uda im się ukraść jednego piwa, albo dla zwykłej draki wybijają szyby w sklepowych witrynach. To, co dla pijanych wyrostków jest zwykłą zabawą, dla sklepikarzy jest utrapieniem. – Ile razy można malować pomalowane sprejem drzwi albo wstawiać wybite szyby? – zastanawiają się handlowcy. Niestety okazuje się, że bardzo często. W lepszej sytuacji są te sklepy, wokół których działa miejski monitoring. Coraz więcej miast zakłada kamery w najbardziej niebezpiecznych miejscach, zataczając coraz szerszym kręgiem kolejne ulice. Takie nagranie może być dowodem w sprawie. Często dzięki kamerom udaje się złapać wandali. Ale nie każdy sklep ma takie szczęście, że „widzi” go oko kamery. Handlowcy radzą sobie więc na różne sposoby. Na bardzo nietypową formę walki z chuliganami wpadł prezes firmy Maszt, zarządzającej sklepem Intermarché w Obornikach Zygmunt Tumilewicz. Gdy po raz kolejny wybito szybę, w witrynie sklepowej umieścił kartkę: „Za dyskretne wskazanie chuligana, który wybił szyby wystawowe, oferujemy nagrodę tysiąc złotych”. Przechodnie są zaskoczeni taką formą walki z wandalami. A Tumilewicz zapewnia, że bez mrugnięcia okiem wypłaci pieniądze informatorowi.